Szkoły Pobożne

Święto „Szkoły Pobożnej”
Ewa Polak-Pałkiewicz
Za: ”Nasz Dziennik”, 1 grudnia 2003, Nr 279 (1775)


„Wszyscy wiedzą, jak bardzo szlachetne i bogate w zasługi jest owo święte posługiwanie, które polega na wychowywaniu dzieci, zwłaszcza biednych, aby należycie ukształtowane mogły osiągnąć życie wieczne. Gdy bowiem ktoś troszczy się przez nauczanie, a zwłaszcza wychowanie w pobożności i nauce chrześcijańskiej, o zdrowie duszy, jak i ciała, spełnia względem dzieci niejako to samo zadanie, które właściwe jest ich aniołom stróżom.” Te słowa napisał w jednym ze swoich listów hiszpański święty, założyciel pijarów, Józef Kalasancjusz (1557-1648). Jeden z geniuszy Kościoła, obdarzony przez Boga widzeniem głębiej i dalej niż wielu jego współczesnych. Kiedy dostrzegł skutki i zrozumiał przyczyny nędzy duchowej i materialnej, wiedziony natchnieniem Boga postanowił założyć szkoły, w których nauczanie dzieci będzie broniło ich przed wpadnięciem w pułapki tej nędzy.

Sługa ubogich
Ten piękny młodzieniec – jedno z ośmiorga dzieci wiejskiego kowala, rzemieślnika wielce cenionego, właściwie płatnerza, piastującego zarazem urząd wójta w miejscowości Peralta de la Sal w północnej Hiszpanii – zdobył wspaniałe wykształcenie i osiągnął wyżyny stanowisk kościelnych. Studiował prawo, filozofię i teologię na kilku uniwersytetach. Jego talenty, kultura, koneksje – jakbyśmy to dziś powiedzieli – zaprowadziły go, jako młodego kapłana, doktora teologii, do pałacu biskupa z Barbastro, gdzie był wychowawcą jego paziów, i do Monserrat, gdzie podjął obowiązki doradcy i spowiednika biskupa z Lerida, i do Urgel, gdzie był mistrzem ceremonii w katedrze. Proboszczował w dwóch parafiach, był archiprezbiterem w Tremp, zanim w roku 1592 w Rzymie, dokąd przybył w wieku 35 lat, dostrzegł, że to nie coraz wyższe godności i zaszczyty są jego drogą, nie praca naukowa i doskonalenie umysłu, ale służba ubogim. Tutaj poznał nędzarzy, tutaj zobaczył, jaka pustka i rozpacz wypełnia serca dzieci, którym zabrakło wykształcenia.

W jednej chwili dokonał się radykalny, nieodwracalny zwrot w życiu świętego Józefa Kalasancjusza. Zrezygnował z bycia dostojnikiem, stał się sługą. Ale Kościół nie stracił wspaniałego męża, którego blask umysłu był ozdobą pałaców i katedr. „Kościół doby Trydentu pilnie potrzebował takiej instytucji, przez którą mogliby przejść wszyscy obywatele, a która byłaby zdolna odcisnąć w ich umysłach i sercach niezatarty znak chrześcijański – szkoły obowiązkowej, bezpłatnej i powszechnej” – pisze o tym zwrocie w życiu Józefa Kalasancjusza Manuel Rodriguez Espejo. „Historia przyznała Kalasancjuszowi rację. Nie ma dzisiaj społeczeństwa, które nie doceniałoby szkoły, a wszystkie rządy, partie i grupy nacisku pragną ją sobie podporządkować.”
Pod znakiem Maryi
Ta pierwsza w Europie szkoła bezpłatna, dostępna dla wszystkich – rzecz rewolucyjna na owe czasy, gdy elitarne, wysokopłatne szkoły prowadzili już benedyktyni, jezuici, dominikanie – powstała przy kościele św. Doroty w Rzymie na Zatybrzu, w 1597 roku. Proboszcz tej parafii prowadził niewielką odpłatną szkółkę. Święty Józef przekonał go, że powinna stać się dostępna dla ubogich. Sam zajął się zbieraniem funduszy dla wychowanków. Taki był początek dzieła Zakonu Szkół Pobożnych. „Nie tylko myłem talerze, pracując tak samo jak ci, którzy nauczają – wspominał po latach św. Józef Kalasancjusz – lecz chodziłem również po Rzymie z sakwą na ramieniu prosić o chleb, odprowadzałem uczniów. I jestem gotowy powtórzyć to obecnie.”

Światowiec stał się żebrakiem. Jakże typowy los w dziejach ludzi Kościoła. Wielka mądrość, genialna intuicja, wizja, która sięga wielu stuleci jest zawsze siostrą pokory. Od chwili, gdy został zakonnikiem, nigdy już nie podpisywał się „Doktor Kalasancjusz”, lecz „Józef od Matki Bożej”. Maryję – do której miał ogromną cześć – uczynił patronką swoich Szkół Pobożnych, a zakon, który założył, nazwał Zakonem Kleryków Regularnych Ubogich Matki Bożej Szkół Pobożnych. Napisał i rozpowszechnił „Koronkę Dwunastu Gwiazd”, w której wychwalał Niepokalane Poczęcie i wniebowzięcie Matki Bożej. Jego zakonnicy mieli codziennie odśpiewać pięć psalmów poświęconych Maryi i wraz z uczniami odmawiać różaniec oraz obchodzić uroczyście siedem świąt swej Patronki.
Boży pedagog
Ten przyjaciel wielkich świętych swojej epoki, Filipa Nereusza, Jana Leonardii i Kamila de Lellis, współautor reform augustianów i benedyktynów, prawdziwy, jakbyśmy to dziś powiedzieli, intelektualista Kościoła, dostrzegł skarb swój, swoją perłę w twarzy dziecka ulicy. Dziecka bezbronnego wobec zła, wobec pokus łatwego życia, skazanego na życie jałowe i pozbawione radości, o ile nie otrzyma wykształcenia możliwie najbardziej starannego, połączonego z duchową formacją chrześcijańską. Przez całe długie życie – św. Józef zmarł w wieku 91 lat – troszczył się o swoich uczniów z czułością i mądrością ojca. „Dla dzieci, aby nauczyły się pisać, czytać, proszę użyć książek nie tylko o pięknym druku, ale także o takiej zawartości, z której mogłyby korzystać nie tylko one same, ale i ich rodzice” – pisał.

Jego wiedza i intuicje pedagogiczne zachwycają dziś swoją aktualnością. Nie tylko zalecał, by nauczyciele byli odpowiednio przygotowani, dobrze wykształceni i starannie uformowani do pracy z dziećmi i młodzieżą, lecz także żeby mieli właściwe cechy charakteru. Nadpobudliwość, popędliwość, zbytnia surowość wykluczały pracę w szkole. Józef Kalasancjusz pragnął mieć w swoich szkołach ludzi pociągających, miłych, pogodnych, bo tylko tacy będą mieli dobry kontakt z uczniami. Cierpliwych, łagodnych i wyrozumiałych. Nauka miała być radością, nigdy katorgą. Wiedział, że są uczniowie zdolniejsi i mniej lotni i do wszystkich nauczyciel musi dostosować swoje metody i wymagania.
Będąc biegły w czterech językach: kastylijskim, katalońskim, łacińskim i włoskim, św. Józef pozostawił po sobie prawie osiem tysięcy listów, w których zawarł swoje przemyślenia na temat wychowania i zasad nauczania. Jest to wiedza pedagogiczna, która dziś, w dobie antypedagogiki i różnych nieszczęsnych eksperymentów w rodzaju wychowania bezstresowego czy metody Celestyna Freineta, powinna być na nowo odkryta i jak najszerzej wprowadzana w życie. Zwłaszcza w szkołach katolickich, gdyż wiedza ta oparta jest na miłości do Boga, miłości do dzieci i wszechstronnym doświadczeniu, podbudowana głęboką wiedzą humanistyczną. Józefowi Kalasancjuszowi zależało na zdrowym społeczeństwie, ubolewał z powodu ucisku i niesprawiedliwości, którą dostrzegał. Równie gorąco pragnął, by ludzie zamożni i żyjący moralnie byli radośni i szczęśliwi. Właśnie dlatego zakładał swoje szkoły, kształcił i formował kapłanów-nauczycieli. Nauka miała być na służbie uszlachetnianiu charakteru. Widział już oczyma duszy przyszły świat pełen ładu i miłości, i jak każdy misjonarz nie lękał się trudów, upokorzeń, niezrozumienia, nawet wyklęcia, gdy przez 56 lat rozwijał pijarskie szkolnictwo i gromadził swoich kapłanów do pełnienia jedynej w swoim rodzaju w ówczesnym Kościele misji.

To, co napisał przed czterema wiekami, zdumiewa adekwatnością do dzisiejszych oczekiwań wobec szkolnictwa katolickiego. Warto zadedykować jego słowa wszystkim twórcom i nauczycielom tego rodzaju szkół w Polsce, które stają wobec wielkich wyzwań i wielkich oczekiwań: „Reforma świata chrześcijańskiego dokonuje się poprzez sumienne wypełnienie misji nauczania. Dobre wychowanie młodzieży jest najskuteczniejszym środkiem zachowania i uzdrowienia ze zła, a wprowadzania i oświecenia dobrem. Od niego zależy pokój i pomyślność narodów, dobre rządy w miastach, rozpowszechnianie wiary, nawrócenie i ustrzeżenie od herezji i ostatecznie reforma całego chrześcijaństwa, ponieważ naucza dobrze żyć”. „Józef od Matki Bożej” był przekonany, że pobożność i nauka, a nie nadmiar rozrywki i bogactwa prowadzą do szczęścia. Jak to wszystko potwierdza nasz czas, gdy wciąż łudzi się młodych i starych, że ich powodzenie zależy od tego, ilu zaznają przyjemności, ile rzeczy uda się im zgromadzić! Kalasancjusz podkreślał mocno nierozłączność modlitwy i pracy. Tylko ktoś o głębokim doświadczeniu mistycznym, jak ten Święty Patron Nauczycieli mógł wiedzieć, że wychowanie bez modlitwy i nauka bez modlitwy są trudem jałowym. Umysł rozpalony i głodne serce nie dają żadnej nadziei na szczęśliwą przyszłość. „Proszę sprawić – pisał – aby starsi uczniowie spowiadali się często i przyjmowali Komunię Świętą, ponieważ sakramenty mają zwyczaj oświecać bardzo umysł, a przyjmowane z pobożnością mają zwyczaj rozpalać wolę ku nienawiści grzechu i ukochaniu dzieł cnotliwych. Proszę nalegać na to mocno, albowiem to wszystko należy do naszego apostolatu.”
Dzieła miłości
Król Polski Władysław IV był pod wrażeniem dzieła św. Józefa Kalasancjusza, choć już wówczas zaczęły gromadzić się nad jego zakonem chmury, i na cztery lata przed śmiercią założyciela pijarzy zostali rozwiązani, a ich szkoły zamknięte. Ale w 1642 roku Zakon Pijarski zaproszony przez króla pojawił się w Polsce i już wkrótce liczba kolegiów – bezpłatnych, dostępnych dla wszystkich szkół podstawowych – osiągnęła kilkadziesiąt. W jednej tylko szkole w Warszawie uczyło się 1050 wychowanków. Inspirator i twórca Komisji Edukacji Narodowej, która była pierwszym w świecie ministerstwem szkolnictwa, ks. Stanisław Konarski (1700-1773) założył elitarną pijarską szkołę dla synów magnatów, przyszłych rządzących Polską, Collegium Nobilium. Stu posłów Sejmu Wielkiego było absolwentami szkół pijarskich. Inni wybitni absolwenci, to m.in.: Tadeusz Kościuszko, Ignacy Potocki, Stanisław Małachowski, Joachim Lelewel, Stanisław Moniuszko, Wojciech Bogusławski, Franciszek Zabłocki, Alojzy Feliński (autor hymnu „Boże coś Polskę”) i wielu innych uczonych, artystów, polityków, założycieli zgromadzeń zakonnych. Rozbiory przerwały rozwój Zakonu Pijarów w Polsce. Po Powstaniu Listopadowym zamknięto szkoły, domy zakonne – po Powstaniu Styczniowym. Po krótkim okresie intensywnego rozwoju i odnowy w czasie dwudziestolecia międzywojennego komunizm zablokował szkoły pijarskie na wiele lat. Dziś odradzają się one dzięki wielkiemu wysiłkowi Zakonu, ale i dzięki odwadze i zaangażowaniu wielu ludzi świeckich.

Istniejąca od dziesięciu lat w Warszawie na Siekierkach – obchodząca w tych dniach swój jubileusz – Pijarska Szkoła Podstawowa im. ks. Onufrego Kopczyńskiego (autora pierwszej gramatyki polskiej), jest świadectwem, jak spotyka się myśl i modlitwa duchownych i rodziców w tej wspólnej, głębokiej duchowej twórczości, jaką jest wychowanie i edukacja. Tę szkołę ochrania Matka Boża Nauczycielka Młodzieży, bowiem założono tę placówkę w miejscu objawień Najświętszej Panny z lat 1944-1949. Maryja, która w święto Królowej Korony Polskiej ukazała się po raz pierwszy 12-letniej dziewczynce, wzywała do poprawy życia, modlitwy i pokuty. Zapowiedziała też koniec wojny. Kościół wzniesiony tuż obok szkoły w 1994 roku jest Sanktuarium Maryjnym i miejscem pielgrzymek młodzieży z całej Warszawy i Polski. Co miesiąc – w każdą pierwszą niedzielę miesiąca – o wschodzie słońca wyrusza do Matki Bożej z Siekierek piesza pielgrzymka z oddalonej o kilkanaście kilometrów szkoły katolickiej im. bł. Honorata Koźmińskiego na Marymoncie. Pielgrzymka prowadzona jest przez ludzi świeckich, przekonanych, że wobec tak wielkich zagrożeń, przed jakimi stają obecnie uczące się we wszystkich szkołach dzieci, konieczne jest uciekanie się do Matki, błaganie, by Jej Płaszcz Ochronny otulił każde z nich.

Obie szkoły katolickie nie są masowe. Są niewielkie i bardzo przez swych wychowanków kochane. Obie powstały w tym samym roku. Tak to bez fanfar, rozgłosu, ubogimi środkami, z zaufaniem i wdzięcznością wobec Matki Szkół Pobożnych i jej wielkiego syna, św. Józefa Kalasancjusza, rodzą się dzieła potężne.

Święty Józef nie doczekał się, by zdjęto z jego zakonu ciężar pomówień i oskarżeń, jakie wytaczali ludzie zazdrośni o popularność jego szkół. Nie utracił nadziei, że szkoły te i cały Zakon Pijarski odrodzą się z jeszcze większym blaskiem. Umierając, wolny był od goryczy, a na parę dni przed śmiercią uczynił synowski gest wobec hierarchii Kościoła, prosząc swoich zakonników, by w Watykanie uzyskali dla niego od Papieża odpust zupełny i błogosławieństwo na godzinę śmierci. „Jego nadzieja spełniła się bardzo szybko” – pisze Manuel Espejo. „Obrzędy pogrzebowe były jego pierwszą gloryfikacją: za sprawą ośmiu przypadków cudownych uzdrowień, wobec przemarszu mnóstwa wiernych i osobistości. Drugą było przywrócenie Zakonu (1669 r.). Trzecią jego beatyfikacja i kanonizacja.” Kanonizacji dokonał Papież Klemens XIII w 1767 r. Dziś dziesięć zgromadzeń zakonnych męskich i żeńskich ma św. Józefa Kalasancjusza za swojego ojca i przewodnika, m.in. Ojcowie Cavani, Siostry Pijarki, Ojcowie Kalasantyni, Siostry Kalasantynki, Towarzystwo Maryi z Werony. Wśród uczniów św. Józefa jest św. Pompiliusz Maria Pirotti, bł. Piotr Casani, bł. Faustino Miguez i trzynastu Błogosławionych Męczenników Ojców Pijarów zamordowanych przez rewolucjonistów w Hiszpanii w 1936 roku.

Wychowankiem Kolegium Pijarów jest święty Josemaria Escriva de Balaguer, założyciel Opus Dei. Jako siedmiolatek wstąpił do Szkoły Pobożnej w Aragonii. Ten patron młodzieży i świeckich codziennie uczestniczył we Mszy Świętej i odmawiał „Koronkę Dwunastu Gwiazd”. Dziś dzieło jego życia poświadcza, że warto postępować w nauce i pobożności, nigdy nie oddzielając ich od siebie, by być człowiekiem szczęśliwym i dokonać wielkich rzeczy.
Za: ”Nasz Dziennik”, 1 grudnia 2003, Nr 279 (1775)







Odwiedzono: 1476 razy
Opublikowano przez: Elżbieta
Podziel się    
Galeria
Multimedia

Warto zobaczyć

Dołącz do nas
Kontakt
KURIA PROWINCJALNA POLSKIEJ PROWINCJI ZAKONU PIJARÓW
ul. Pijarska 2, 31-015 Kraków, tel.: 012 422-17-24, fax: 012 421-98-95
email: kuria@pijarzy.pl
Opracowanie: NetSoftware - All rights reserved © Copyright Wszelkie prawa zastrzeżone